Translate

Translate

środa, 13 sierpnia 2014

~.22.~

Muzyka - Selena Gomez "Love Will Remember"  , Rihanna "Lost In Paradise" i Christina Perri "Jar Of Hearts"

Minął tydzień odkąd dowiedziałam się o kłamstwie Zayna. Dni wyglądały tak samo, siedziałam na parapecie i wpatrywałam się w krople deszczu spadające monotonie po szybie. Dziewczyny przychodziły prawie codziennie, ale nic nie dało rady wyciągnąć mnie z domu. Jestem im wdzięczna za wsparcie, są wspaniałe. Nie potrafiłam sobie poradzić z tym, co mi wyrządzono. Po prostu nie umiem trafić na chłopaka, który by nie kłamał. Najpierw mocno przeżyłam rozstanie z Dylanem, teraz Zayn. Naprawdę go kochałam, był dla mnie wszystkim. I chociaż staram się udawać, że jest dobrze to sypie się z dnia na dzień. Moja psychika powoli słabnie, bo nie mam sił znosić bólu, jaki sprawił mi Zayn.
- Puk, puk - usłyszałam znajomy głos za sobą.
- Cześć Niall - odparłam widząc przyjaciela w drzwiach.
- Jak się czujesz? - zapytał podchodząc do mnie.
- Tak, jak wyglądam - mruknęłam wstając.
- Moja Rose - przytulił mnie całując wierzch mojej głowy. - Sam nie mogę w to uwierzyć.
Łzy polały się z moich oczu, czułam się jak dno.
- Wiesz, że tu jestem. I mam żarcie - uśmiechnął się pokazując torbę z Nando's.
Usiedliśmy na moim łóżku, wzięłam swój zestaw i zaczęłam jeść.
- Może chcesz polecieć gdzieś odpocząć? Hiszpania albo Włochy - odparł wciągając frytki.
- Nie, sama nie wyjadę, a wy macie teraz inne wydatki - rzekłam wypuszczając głośno powietrze.
- To racja, wybacz, ale studia i te sprawy...Ale są rodzice prawda?
- Ahh nie chcę z nimi jechać. To nie wypali, Niall - wymamrotałam podpierając się na łokciach.
- Chciałbym ci codziennie pomagać, ale zaczynam przeprowadzkę i nie mogę tego przełożyć. Przepraszam miśku - uśmiechnął się przejeżdżając dłonią po moim ramieniu.
- Spokojnie, z resztą słyszałam, że twoja rodzina przylatuje z Irlandii - powiedziałam pakując do ust frytkę.
- Tak, Maya ci mówiła? Przylatują za tydzień i ona się strasznie stresuje, lata po mieszkaniu, jak szalona. Sprawdza czy do ich przyjazdu wszystko będzie dobrze - opowiadał.
- Mówiła mi - zdobyłam się na malutki uśmiech.
- Rose, zauważyłem to, gdy cię zobaczyłem - zaczął poważnie - Schudłaś i to sporo, jesteś bledsza.
Mój wzrok powędrował na kolana, zapadła krępująca cisza. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.
- Nie możesz się tym tak zadręczać, Rosie - mówił, tak dla mnie sprawa była naprawdę poważna. - Wiem, że on cię skrzywdził, ale wyglądasz strasznie.
- Dzięki - mruknęłam opierając głowę o ścianę przy łóżku.
 - Chodzi mi o to, że zmizerniałaś skarbie. Troszczę się o ciebie, jak brat, którego nie masz. Wiem, jak się czujesz. Musisz starać się o nim zapomnieć, bo jesteś młoda i nie powinnaś siedzieć zamknięta w pokoju. Wiem też, jak bardzo boli cię to co on zrobił. Uwierz mi jestem tutaj, dziewczyny są i Harry z Louisem też. Wszyscy są z tobą, by ci pomagać księżniczko - złapał mnie za dłoń patrząc prosto w moje oczy.
Przytuliłam go mocno, łza pociekła po moim policzku. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi od samochodu, z tego, co wiem rodzice o 14:00 mieli gdzieś jechać i Niall musiał zostać przynajmniej do ich powrotu.
- Dziękuje, że jesteś - odparłam z wdzięcznym uśmiechem.
Nagle zobaczyłam mamę w drzwiach, była wesoła.
- Kochanie masz gościa - rzekła cofając się.
Zobaczyłam niewysoką postać. Siwe włosy, wąs i granatowy sweter opinający się na brzuchu. Tak to był mój ukochany dziadek, który mieszka w Glasgow.
- Cześć królewno - uśmiechnął się wchodząc do pokoju, natychmiast rzuciłam mu się na szyję.
- Dzień Dobry, to ja już pójdę. Pa Rose, do widzenia - rzekł Niall wychodząc.
Staliśmy w uścisku dobrą chwilę, aż głos mamy przykuł naszą uwagę.
- Zostawię was, tato zaniosę twoją walizkę do pokoju - wyszeptała zamykając drzwi.
Usiedliśmy na łóżku, tak cieszyłam się z przyjazdu dziadka.
- Co tu robisz? - zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- Przyleciałem do ciebie szkrabie - rzekł dotykając palcem mój nos.
- To świetnie, tęskniłam za tobą, ale wiem, że jest inny powód twoich odwiedzin - powiedziałam posmutniając.
- Wiem co wydarzyło się w twoim życiu malutka. Widzę, że schudłaś i zbledłaś - usłyszałam to dziś już po raz drugi.
Przygryzłam wargę, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Może i wyglądałam, tak jak mówią wszyscy, ale nie mam ochoty jeść i nie wychodzę z domu. Nie wiem, czy gdyby oni byli w mojej sytuacji potrafiliby cieszyć się życiem. Co prawda po śmierci mojej babci dziadek przeżył wiele, było mu ciężko, ale teraz normalnie funkcjonuje i to sam.
Rozmawiałam z dziadkiem o tym, co się stało. Niedosłownie, ale powiedziałam mu, że Zayn był moim pierwszym. Mówiłam, jak bardzo go kochałam i ile dla mnie znaczył. Ten uważnie słuchał. To w nim uwielbiam, on potrafi słuchać i wnioskować. Zawsze mi pomagał, to dziadek wyciągnął mnie z kłopotów. Zaczęło się od tego, gdy miałam 10 lat i ukradłam żelki ze sklepu. On nie powiedział rodzicom tylko zapłacił, ale miałam z nim niezłą pogadankę. Potem w wieku 14 lat byłam zagrożona z 5 przedmiotów, dziadek przyleciał na 3 tygodnie i potajemnie uczył mnie, żebym zdała. I 3 lata temu, gdy paliłam papierosy pomógł mi rzucić.
- Zostaję tydzień, może pójdziemy razem na zakupy. Pomożesz mi wybrać coś, co mnie trochę odmłodzi - zaśmiał się wstając. Poklepał mnie po kolanie - Idę się rozpakować.
Położyłam się na całej długości łóżka, wzięłam telefon do ręki. Na tapecie wciąż miałam zdjęcie z Zaynem z Paryża. Rzuciłam go na podłogę, po raz kolejny dziś łza poleciała po moim policzku.
Jak na złość telefon zaczął dzwonić. Wstałam i podniosłam go odbierając.
" Rose, możemy do ciebie przyjechać z Harrym?"
" To coś ważnego?"
" Bardzo ważnego"
" Dobrze"
Nie wiem, co może być na tyle ważne, ale zgodziłam się na ich odwiedziny. Czekałam 10 minut i jako pierwsza zjawiła się Annie. Kupiła mi kawę w Starbucksie, wypiłam z nią, to trochę odsunęło zmęczenie. Później przyszła reszta.
- Jak się czujesz? - zapytał Harry siadając na krześle przy biurku.
- Żadnej zmiany, jak widzisz - mruknęłam odgarniając niesforne kosmyki włosów.
- Widzieliśmy twojego dziadka - odparła Maggie.
- Tak, przyjechał dziś - oznajmiłam.
- Niall mi mówił - rzekła Maya siadając na pufie.
- Przejdźmy do rzeczy, co jest takiego ważnego? - powiedziałam niecierpliwiąc się.
Wszyscy spojrzeli na siebie porozumiewawczo, zaczął Harry.
- Zayn był u mnie wieczorem, po tym jak wszystko się wydało.
- Mów dalej - rzuciła Annie widząc, że Styles zawahał się.
- Rozmawialiśmy za nim wyjechał...
- Wyjechał? - podniosłam ton.
- Tak, dzień później. Jego rodzice przylecieli go zabrać - zakomunikowała smutna Maggie.
- Wyjaśnił mi wszystko, dał mi ten list dla ciebie - rzekł wyciągając kopertę z torebki swojej dziewczyny.
- Nie chcę go - skrzyżowałam ręce na piersi odwracając wzrok.
- Prosił, żebyś go wzięła - nalegał.
Wyrwałam mu list z ręki i położyłam go na szafkę.
- Nie przeczytasz? - zapytała Maya.
- Po co? Co mi niby tam napisał? Pewnie to samo, co mówił - prychnęłam, przewracając oczami.
- Nie mówił, co tam jest. Jednak zależało mu, żebyś to przeczytała - odparł Harry spokojnym tonem.
Wszyscy zostali jeszcze 3 godziny, oglądaliśmy razem komedię, lecz ja nie miałam ochoty śmiać się. Intrygował mnie ten list, nie chciałam go czytać, ale coś mnie do tego ciągnęło. Gdy zostałam sama długo głowiłam się, co może być napisane w nim.
Zjadłam kolację sama w pokoju, była to kromka chleba z masłem i kakao. Usiadłam na podłodze opierając się o łóżko, opisałam wszystko w pamiętniku. Tak bardzo chciałam, by to się skończyło. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię i zniknęła...
_______________________________________________________________________
Witajcie :) O to i dość smutny rozdział 22 rozdział. Powoli zmierzamy do końca części pierwszej opowiadania "Żyj Marzeniem", zostało jeszcze około 10-15 rozdziałów. Wiem, że to dużo, ale już was informuje, żeby nikt nie odszedł. Druga część będzie nazywała się "Royal". Zobaczycie, że naprawdę dużo zmieni się w życiu Rose i Zayna :)
-Komentarze karmią wenę.
~.Miley <3


2 komentarze:

  1. kurwa mac rozpierdalasz system. UWIELBIAM CIE ZA TO I NIE MOGE SIE DOCZEKAC NEXTA PROSZE DODAJ KOCHAM CIE NORMALNIEE

    OdpowiedzUsuń