Translate

Translate

niedziela, 27 kwietnia 2014

~.13.~

- Wstawaj debilu! - Maggie rzuciła we mnie poduszką.
Fakt, dziś to ja należę do śpiochów.
- Spóźnisz się na śniadanie, zostało 8 minut - odparła spokojnie, przeglądając się w lustrze.
Wstałam z łóżka, jak postrzelona piorunem, podbiegłam do szafy i sięgnęłam po byle jakie ubrania. Wtargnęłam do łazienki, po czym umyłam zęby i załatwiłam potrzebę. Rozczesałam włosy, ubrałam się w te same spodnie, co wczoraj, szary obszerny sweter i czarne botki do kostki.
Mój umysł wciąż pamiętał wczorajszy alkohol, więc nie czułam się dobrze. Wzięłam telefon, a następnie popędziłam na dół. Maggie w pokoju nie było, co znaczy, że o mnie zapomniała.
W stołówce wszyscy siedzieli przy stole i zajadali tosty. Zajęłam miejsce obok Zayna.

Po śniadaniu udaliśmy się na stację tramwaju, by dojechać do centrum. Na szczęście podróż ma trwać 35 minut i myślałam, że dam radę odespać. Jednak siedząc z Malikiem nie dasz rady nawet na chwilę zamknąć oczy. Wyrywaliśmy sobie lizaka, jak małe dzieci, robiliśmy zdjęcia i nawet przymierzałam okulary chłopaka. 
Uwielbiam jego styl, jest podobny do mojego tylko w męskiej wersji.
Nagle usłyszałam nawoływanie nauczycielki - wysiadamy. Udaliśmy się do wyjścia, gdy nagle poczułam czyjeś łapska na swoich biodrach, odwróciłam się, a za mną stał jakiś Francuz z parszywym uśmiechem.
- Chodź, zabawimy się laleczko - wyszeptał mi do ucha.
Wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem na co ten skrzywił się. Przyciągnęłam Zayna do siebie, by słyszał o czym mówi mój nowy kumpel.
- No chodź ze mną, nie bój się-nakłaniał, patrząc na mnie jednoznacznie.
- Gdzie ona ma z tobą iść? - warknął Malik, zaciskając ręce w piąstki.
- Nie z tobą rozmawiam - odrzekł natręt, patrząc na chłopaka z wyższością.
- Gdzie mam z tobą iść? - zapytałam, krzyżując ręce pod biustem.
- Pokażę ci Paryż, widzę, że jesteś tu pierwszy raz - mrugnął, łapiąc mnie za rękę, którą szybko wyrwałam.
- Tak się składa, że to moja dziewczyna, a ty facet pierdol się - przygadał mu wściekły Zayn.
Wybiegliśmy szybko z tramwaju i stanęliśmy przy klasie. Znajdowaliśmy się pod łukiem triumfalnym, a przewodniczka opowiadała jego historię. Poczułam szarpnięcie za nadgarstek.
-Chodź zrobimy sobie wszyscy zdjęcie-zaproponował znudzony Niall.
Tak się stało - już po chwili pozowaliśmy nie słuchając gadania tej zgorzkniałej baby. 
Na szczęście ona zgodziła się, by Louis z nami zwiedzał, więc Annie jest w siódmym niebie.
- Co wy robicie? - wrzasnęła pani G. widząc, jak olewamy monotonne opowiastki przewodniczki.
Tak o to zostaliśmy jakby opieprzeni za robienie zdjęcia, a niesłuchanie przynudzania.

Obecnie jesteśmy w La Vallée Village. Tak właściwie to An nas tu zatargała, więc od razu rzuciła się w wir sklepów. Louis patrzył na ceny i przewracał oczami, a ja z Magg's udawałyśmy bogaczki ubierając najdroższe sukienki wiedząc, że ich nie kupimy.
- A to? - zapytałam ubrana w najnowszą kreację Gucciego.
- Ślicznie, musisz kupić - wyszczerzył się Harry, który razem z Zaynem siedział na wygodnej kanapie.
- Będziesz płacił? - zachichotał Malik.
- Ty będziesz - mrugnął rozbawiony Styles.
- No właśnie - odparłam roześmiana, patrząc na nim.
Wróciłam do przebieralni, przejrzałam się dokładnie w lustrze i zrobiłam sobie zdjęcie. Gucci. W sumie to kiedyś zakładałam spódnice mamy z takim firm, ale to co innego. Wtedy nie mogłam sie przyznać, że mam ubrania z tej firmy. 
Czułam się taka dorosła, odpowiedzialna. W końcu Gucci to elegancka marka. Niestety czar prysł, bo musiałam przebrać się.
Mając 4 godziny wolnego nie nudziliśmy się ani chwili. Robiliśmy zdjęcia w fotofixie, jedliśmy hamburgery z budki i jeździliśmy autobusami. Jednak niepokoiło mnie to, że czasem ludzie spoglądali na nas takim żmijiowatym wzrokiem.

Schodząc na kolację już wiedziałam, że na noc pójdę do Zayna, a Magg's ma mnie kryć. Dziś wieczorem mamy jakieś durne zajęcia z francuskiego. I na szczęście jest podział: dziewczyny osobno oraz chłopcy osobno, dlatego nie będzie podejrzeń.
Usiadłam przy stoliku z musli w misce.
- Gdzie zatrzymał się Louis ? - zapytał Niall, nalewając sobie herbatę.
- W motelu nie daleko - oznajmiła Ann wcinając swoją kromkę chleba.
- Jutro Sainte Chapelle i Cmentarz Père-Lachaise, czyli dzień nudy - wymamrotał Harry ze znudzoną miną.
- Przestań - odrzekła Maggie, pukając loczka w ramię.
- Nogi mnie bolą - jęczała już po raz 12 Maya.
- Pomasuje ci dzisiaj -w yszeptał Niall zmęczony narzekaniem swojej dziewczyny.
- Okey - ucieszyła się Mitchel.
Jak zwykle byliśmy najgłośniejsi w całym pomieszczeniu. Szkoda mi Lily, która obserwowała nas z żalem w oczach. Zabrałam jej dwóch chłopaków, ale nie robiłam tego specjalnie. Z tym pierwszym związałam się za nim ona go pokochała, a z Zaynem...samo między nami zaiskrzyło.
Wzięłam talerz odniosłam go do "okienka" i razem z Maggie, Mayą oraz Annie udałyśmy się do pokoju. Wiedziałam, że tej nocy może dojść do mojego pierwszego razu, więc stresowałam się jak nigdy. Łyknęłam tabletki i opadłam na łóżko. Usłyszałam dźwięk telefon. Grace
- Cześć
- Hej,j ak tam?
- Dobrze, super się bawię. A jak u ciebie?
- Nudno bez ciebie. Nie mam kogo wkurzać.
- Tęsknisz?
- NIE!!
- Hahahah, a właśnie,że tak!
- Rose zamknij się.
- Ok, ok. Są rodzice w domu?
- Nie. Tata w pracy, a mama ze znajomymi w teatrze na jakiejś gali.
- Tak myślałam...A co robisz?
- Gram na kompie.
- Muszę kończyć, zadzwonię jutro. Paa
- Paa.
No i przyszedł czas iść.
- Dobra, powodzenia - uśmiechnęła się Maggie.
Wyszłam zatrzaskując drzwi i ruszyłam w stronę pokoju Malika. Z tego, co wiem to Harry robi niespodziankę Magg, ale jaką to nie mam pojęcia.
Zapukałam, ale  przez chwilę nie było odpowiedzi. Co raz bardziej poddenerwowana chciałam powtórzyć czynność, jednak w tym właśnie momencie otworzył mi Zayn.
Musnął moje usta i pociągnął do środka. Opadliśmy na łóżko, co zwiększyło strach we mnie. Zajęta myśleniem nie zorientowałam się, że leżałam obok niego w samej bieliźnie.
- Wiesz, że jeśli nie chcesz nie musimy -wyszeptał patrząc mi głęboko w oczy.
- Chcę, ale mogę ci coś powiedzieć? - odparłam, gdy on uniósł się nade mną.
- Jasne - odrzekł bez zastanowienia.
- To będzie mój pierwszy raz - powiedziałam speszona.


*Maggie*

Gdy Rose poszła do Zayna ja zmuszona byłam zejść na zajęcia. Wiedziałam, że muszę kryć przyjaciółkę.
- Witajcie dziewczyny, dzisiejsze spotkanie...aa..gdzie jest Rose Bufford?-mówiła nauczycielka z uśmiechem na twarzy. 
- Ona źle się czuje i leży w łóżku - skłamałam, lekko się denerwując. 
- Pójdziemy to sprawdzić - odparła do reszty opiekunów.
SZLAK! Co teraz? Przecież w pokoju nikogo nie ma. Biegłam za nimi na górę tłumacząc, że lepiej jej nie przeszkadzać.
- Otwórz drzwi - nakazał nauczyciel francuskiego.
- Rose boli głowa, lepiej naprawdę zostawić ją w spokoju - nalegałam tarasując drzwi.
Pani G. wyrwała mi klucz i odepchnęła mnie. Czułam,że wpadniemy, dostaniemy opierdziel... A tu nagle: Ktoś leży skulony pod kołdrą.
- Rose widzę, że nie czujesz się za dobrze - odrzekł zatroskany nauczyciel.
- Mhmm - wymamrotał ktoś, ale to nie była Rose. Nie rozumiałam tej sytuacji. 
- Dobrze, odpoczywaj. Ty Maggie zostań z nią jakby było gorzej  -powiedziała G, po czym opuściła pokój.
Stałam wciąż zszokowana tym,co się właśnie stało, ale odwróciłam wzrok na postać w łóżku.
- Tadam!!! - wrzasnął Harry odkrywając pościel.
Śmiałam się w niebo głosy, że nie zauważyłam jak loczek przyciąga mnie do siebie.

*Rose*
- Wiesz, że cię kocham prawda? - pytał spokojnie Zayn, gdy leżałam na jego nagiej klatce piersiowej.
- Oczywiście, że wiem - uśmiechnęłam się, na samą myśl, że przed chwilą straciłam z nim dziewictwo.
- Rose jesteś jedyną osobą, której mogę ufać - mówił, na co moje serce biło coraz mocniej.
Leżałam na jego nagim torsie i myślałam, o tym co mnie spotkało przed chwilą.

- Pamiętaj, że nigdy nie przestanę cię kochać i nawet, jeśli zrobię coś złego w stosunku do ciebie to będę tego żałował przez całe życie - wyszeptał, całując mnie w czoło.
- Co masz na myśli? - zdziwiły mnie jego słowa.
- Tak mówię - zmieszał się, więc spojrzałam mu w oczy.
- Cieszę się, że to z tobą...wiesz - odrzekłam cała czerwona.
Nie odpowiedział nic tylko musnął moje rozgrzane wargi.

Teraz wiem, jak to jest i czuję, że Zayn to ten jedyny, chociaż zdziwiły mnie jego słowa...

1 komentarz:

  1. jestem uzależniona od tego bloga *.*

    OdpowiedzUsuń