Translate

Translate

piątek, 4 kwietnia 2014

~.11.~

Dziś wylatujemy do Paryża, matura poszła w miarę dobrze i mama wyraziła zgodę na tatuaż. Wszystko tak pięknie się układa.
Rano około 9:00 obudziła mnie mama mówiąc, że czas na śniadanie.
Wygramoliłam się z łóżka, ubrałam ciepłe kapcie, po czym wzięłam ubrania przygotowane na podróż. Udałam się do łazienki, wyszorowałam zęby i spięłam włosy w kitkę. Zrobiłam lekki makijaż, który nadał mojej twarzy uroku. Ubrałam się w czarne rurki, czarny top z białym napisem "Doom" oraz converse. Spakowałam do końca kosmetyczkę, a następnie zbiegłam na dół. Mama pierwszy raz robiła śniadanie! tata jak zwykle w papierach, a Grace nie było. Usiadłam przy stole i zabrałam się za jedzenie naleśników.
- Uważaj tam na siebie! - wymamrotał ojciec, nie odwracając uwagi od papierów.
- Jasne - nie przejęłam się jego udawaną troską.
- To co? Greg znieś walizki Rose i jedziemy na lotnisko - odparła mama, patrząc na nas.
Posprzątałam po sobie, wbiegłam razem z ojcem do swojego pokoju i sprawdziłam, czy wszystko jest zapakowane. Na szczęście niczego nie brakuje, więc możemy jechać. Schodząc po schodach myślałam tylko o tym, żeby znaleźć się z samolocie obok Zayna.

Właśnie idę razem z klasą w kierunku odprawy. Po pożegnaniu z rodziną od razu pognałam do przyjaciół, a teraz zostało przejść przez wszystkie kontrole.
- Rose - wybełkotał speszony Zayn.
- Tak? - zapytałam, patrząc na niego.
- Mogę? - powiedział, obejmując mnie w tali. Jego dłoń przyprawiła mnie o dreszcze, gdy dotknęła mojego nagiego ciała.
- Jasne, czemu pytasz? - zdziwiłam się, poprawiając włosy.
- Bo jesteś dla mnie ważna i wolę pytać cię o zdanie - zmieszał się.
Nie wydaje mi się, żeby o to właśnie mu chodziło, ale nie wnikam już.
Gdy przyszedł czas na wejście do samolotu poczułam strach, zawsze mam taką głupią traumę przed lataniem, ale w końcu to i tak ustaje. Całą klasą weszliśmy na pokład, po czym zajęliśmy swoje miejsca. Zayn wrzucił moją torbę do tego schowka nad siedzeniami, a ja wyjęłam gumę z kieszeni. Zawsze zatykają mi się uszy, co jest strasznie uciążliwe. Po chwili poczułam, jak samolot rusza, wznosi się, a moje wnętrzności wywracają się na drugą stronę. Złapałam Malika za rękę, oparłam głowę o fotel i czekałam, aż będziemy mogli odpiąć pasy. Cieszę się, że będę mogła być w mieście zakochanych z Zaynem, bez ukrywania się. Jedyne co stoi nam na drodze to to, że jesteśmy na wycieczce ze szkoły, a Lily ma na mnie oko. Wiem, że podoba jej się mój chłopak, ale on mnie oczarował. Na początku uważałam go za przygłupa, ale okazał się romantyczny, opiekuńczy, zabawny...
- Ej Rose, trzymaj - odparła Maggie, podając mi jakąś kartkę.
" Louis prosi nas, żebyśmy pomogły mu w czymś... "
" Okey :/ zapytaj go w czym "
" Mówi, że to sprawa nie na karteczki "
" Ale ma problemy no! "
Włożyłam w uszy słuchawki, puściłam piosenkę The Pretty Reckless "Heaven knows"
Na szczęście lot trwa tylko 1h, więc rozsiadać się nie będziemy.
- Rose podaj - usłyszałam głośny krzyk, po czym piłka plażowa znalazła się na moich kolanach.
Wzięłam ją do ręki i podałam Jasonowi.
Zayn był odwrócony do Harrego, Maggie czytała książkę, Annie jakiś magazyn, a Maya tak jak ja słuchała muzyki. Postanowiłam iść do łazienki.
Wstałam, odnalazłam wzrokiem kabinę, po czym udałam się tam. Załatwiłam potrzebę, umyłam ręce i otworzyłam drzwi, przede mną stała Lily.
- Słuchaj, jeśli wydaje ci się, że tak łatwo zdobędziesz Zayna to się mylisz - rzekła groźnie, tarasując mi przejście.
- Lily, ja nie wzięłam go sobie od tak. Kocham go, a on mnie - odparłam spokojnie, patrząc w jej oczy.
- Wcale nie. Ty każdego usidlisz! - wrzasnęła, uderzając pięścią o ścianę.
- Mylisz się - powiedziałam odchodząc od niej.
- Pożałujesz tego - chwyciła mnie mocno za rękę.
- Czy ty mnie próbujesz nastraszyć? - zapytałam, mrużąc oczy.
- Tak! Ciągle nie mogę znaleźć chłopaka, bo ty mi go odbierasz. Tak było z Dylanem i jest z Zaynem - tak bardzo zabolało mnie, gdy wypowiedziała to pierwsze imię.
Wyszarpnęłam się, wróciłam na miejsce. Łza poleciała mi po policzku. Kochałam tego śmiecia, tak bardzo, a on pieprzył panienki z burdeli i ćpał.
Poczułam ciepłą dłoń na udzie.
- Coś się stało? - zapytał troskliwie Malik.
- Nie, dobrze, że jesteś - przytuliłam go mocno.

Powoli lądowaliśmy, ale wieżę Eiffla było widać z okien od kilku minut.
- Dzieci za chwilę wysiadamy. Na lotnisku kierujecie się za mną - oznajmiła nauczycielka.
Nie cierpię, gdy ona tak na nas mówi. Jesteśmy już pełnoletni, więc chyba poradzimy sobie.

" Wycieczka szkolna z Londynu proszona przed lotnisko do autobusu "
Powtarzali to chyba z 10 razy, aż wszyscy przyszli. Wciąż nie wierzę, że tu jestem.
- Rose idziemy na zakupy! - wrzasnęła Annie.
- Na żadne zakupy! Jedziemy do Bazyliki -odezwała się nauczycielka.
Po chwili przewodniczka rozdała nam plany.
Dziś:

  1. Bazylika
  2. Invalides
  3. Zakwaterowanie.
  4. Czas wolny na terenie ośrodka.
Jutro:

  1. Wieża Eiffla.
  2. Louvre.
  3. Katedra Notre Dame.
  4. Czas wolny w mieście.
  5. Powrót do ośrodka.
  6. Kolacja.
Pojutrze:

  1. Łuk Triumfalny.
  2. Champs-Élysées
  3. Czas wolny w mieście.
  4. Powrót do ośrodka.
  5. Kolacja.
4 dzień:

  1. Cmentarz Père-Lachaise.
  2. Sainte-Chapelle
  3. Czas wolny w mieście.
  4. Powrót do ośrodka.
  5. Kolacja.
5 dzień:

  1. Pakowanie.
  2. Krótka przejażdżka po Paryżu.
  3. Powrót do Londynu.
  • Śniadanie codziennie 9:00.
  • Obiady w mieście.
  • Kolacje 18:30.


Autokar zaparkował nie daleko bazyliki, a klasa wysiadła. Przewodniczka opowiadała o historii tego miejsca, a w tym czasie Zayn robił mi zdjęcie z Mayą. Sama również pstrykałam czym tylko się da: telefonem, tabletem i aparatem.


Właśnie przyjechaliśmy do hotelu, w którym mamy mieszkać. Nie jest to luksus, bo zwykła kamienica. Przydzielono mi pokój z Maggie, jest to jakby apartament, bo są w nim drzwi do Annie oraz May'i i wspólna łazienka.
Otworzyłam walizkę, wyciągnęłam z niej ubrania, po czym poukładałam je do szafy. Magg's zrobiła to samo, a następnie pobiegła do łazienki. Od Invalides jęczy, że musi skorzystać.
Poszłam do Annie i May'i, które również wypakowywały swoje rzeczy.
- I jak wam się podoba? - zapytałam, rozglądając się.
- Luksus to nie jest, ale trudno - wymamrotała An, siadając na łóżku.
- Ja myślę, że to będzie najlepsza wycieczka w naszym życiu - uśmiechnęłam się.
- Może i tak - odparła Maya, otwierając wszystkie możliwe szafki.
Wróciłam do siebie, po czym wyjęłam telefon i zadzwoniłam drugi już raz dziś do mamy.
" Dobrze mieszkamy, nie martw się już"
" Ah tęsknimy za tobą "
" Ja też, ale nie chcę wam nabijać kasy. Pa "
Rzuciłam telefon na łóżko, aż nagle do pokoju weszli chłopcy i Maya.
- Wymykamy się do klubu - odparł wesoło Niall, siadając na łóżku.
- Co? Jak? - rzekłam zdziwiona.
- 9:30 pm zaczyna się cisza nocna. Wtedy wyjdziemy - oznajmił Harry, pocierając ręce.
- Okey, powiedźcie Maggie i Ann - mruknęła Maya, wychodząc gdzieś.
Położyłam się na swoim łóżku, a chłopcy prócz Zayna zajęli "królestwo Maggie".
Malik położył się koło mnie, musnął mój policzek, po czym zwrócił się do kolegów.
- Co my mamy teraz robić? - zapytał, rozglądając się.
- Rozpakowywać się, a za 15 minut kolacja - oznajmił obojętnie Harry.
- Wiecie, że Louis przyleci tu jutro? - wyszeptał Niall.
- Tak, on chce się oświadczyć Annie - wymamrotałam pod nosem.
- Wiemy, mówił nam - poinformował Styles, przytulając swoją dziewczynę.
- To będzie urocze, ale musimy im pomóc przechytrzyć Bergson - wymamrotał Horan, jedząc orzeszki, które leżały na szafce.
- Hej, słyszałam waszą rozmowę. To świetnie - ucieszyła się Maya, wchodząc do pokoju.
- Ale ani słowa Annie - nakazałam groźnym tonem.

Na kolacji usiadłam z "moją grupką", ale nie mogliśmy rozmawiać o niespodziance Louisa.
W końcu przyszedł czas udawać, że idziemy spać, a naprawdę ubierać się na imprezę. Trochę się denerwuje, że coś może się nie udać, ale trudno.
Wzięłam szybki, odświeżający prysznic.Ubrałam się w czarną spódniczkę, zwiewną koszulę tego samego koloru i wysokie botki, ale je zostawiłam na później, po kontroli wychowawcy. Nałożyłam szlafrok, ukrywając nieodpowiedni strój. Położyłam się do łóżka i udawałam, że śpię. Usłyszałam, jak drzwi otwierają się, stanęła w nich Bergson, po czym wyszła. W tym samym czasie wstałyśmy z Maggie. Ubrałam buty, otworzyłam okno i czekałam na chłopaków. Stali na jakiś kartonach, wystawiali ręce, żeby nam pomóc.
- Ty pierwsza - odparła niespokojna Annie.
Odwróciłam się tyłem, spuściłam się kawałek, po czym Zayn pomógł mi zejść. Jego silne dłonie trzymały mnie w tali, abym nie upadła.
Nagle zauważyłam, że Niall patrzy po śmietnikach.
- Horan debilu! Nie znajdziesz tam jedzenia! - zaśmiał się Zayn, wywołując też śmiechy innych.
- Jestem głodny - speszył się, dołączając do nas.
- To nie tutaj - odparł Harry lekko zachrypnięty od śmiechu.
Biegliśmy w stronę tego klubu najszybciej, jak umieliśmy. Malik był tuż przy mnie. W końcu zobaczyłam tłumy ludzi oraz usłyszałam głośną muzykę. Staliśmy kilka minut w kolejce, aż wreszcie weszliśmy do środka.

Piłam już 3 drinka, a Zayn nie poprosił mnie to tańca. Niall wywijał 4 raz z Mayą, Harry od 10 minut bierze Maggie w obroty, a Annie siedzi i pisze z Louisem. Zaczęła się piosenka Rihanny "Te Amo". Nagle Malik podszedł do mnie, wystawił rękę.
- Mogę zatańczyć z piękną panią? - wyszczerzył się, patrząc na mnie szarmancko.
- Tak, ale pod warunkiem, że ja prowadzę - odparłam seksownie wstając.
Nareszcie poszliśmy na parkiet. Przyciągnęłam go do siebie. On złapał mnie w talii. Kręciłam pupą zjeżdżając w dół, co spowodowało zdziwienie na jego twarzy. Rozstawiłam nogi i szybko podniosłam się. Stanęłam do niego tyłem, oparłam rękę o ramię Malika, który położył dłonie na moich biodrach.

Zaczęłam kręcić się w okół niego. Czułam,że robi mi się gorąco, a ciało wariuje. Zayn składał pocałunki na mojej szyi. Byliśmy tak blisko siebie, że dzieliły nas milimetry. Jego perfumy mogłam wyczuć bez trudu, tak samo jak pragnienie.

Niestety, koniec utworu powodował koniec tańca. Oboje ciężko oddychaliśmy, ale to nie powstrzymało nas od pocałunku. Po nim wróciliśmy do stolika, a ja rzuciłam się na picie. Annie siedziała wryta w nas, jak ciele na malowane wrota. Przez cały tamten wieczór robiliśmy sobie zdjęcie albo toczyliśmy "walkę na języki" jeśli wiecie, o co chodzi.

Około 1:00 am (!) wróciliśmy do ośrodka.
Rzuciłam buty w kąt, torebkę położyłam na szafce, po czym udałam się do łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania, weszłam pod prysznic i szybko się umyłam. Następnie włożyłam piżamę, wyszorowałam zęby, zmyłam makijaż. Następnie położyłam się do łóżka, wzięłam telefon, by nie nudzić się podczas czekania na Magg's.
" Byłaś dziś zajebista kochanie <3 " 
" Oboje byliśmy ;* "
" Mam ochotę na więcej... "
"Nie tylko ty ;) Ale muszę kończyć, bo Maggie się umyła pa mój seksiaku <3 "
Tak bardzo go kocham, mogę zrobić dla niego wszystko.
Ułożyłam się wygodnie, zamknęłam oczy i marzyłam, by znaleźć się w "krainie Morfeusza".


Komentarze karmią wenę <3
-Miley Cyrus 



4 komentarze:

  1. brak mi słów *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. co raz bardziej mi się ten blog zaczyna podobać <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ja chce następny... <3

    OdpowiedzUsuń